WSTYDZĘ SIĘ RELIGII

2016/03/16



kościółkowej nomenklatury, świętoszkowatości, patetycznych wypowiedzi, cierpiętniczej miny, nadętego tonu, pseudopokornej postawy ciała z pochyloną głową, rąk splecionych na wysokości krocza. Głupio mi to obserwować, głupio mi wchodzić w taką formę, gdy znajdę się w miejscu, gdzie wszyscy tak…
Kiedyś bałam się, że w momencie podjęcia decyzji „OK, spróbuję z tym Jezusem”, będę musiała założyć spódnicę ¾ , na szyję krzyżyk ze skóry, włosy splotę w warkocz, a ręce właśnie na wysokości krocza. Potem nauczę się grać na gitarze i będę jeździć do Piły jak Fistach z Testosteronu. I że tak będzie wyglądało moje chrześcijaństwo. Że to będzie coś zewnętrznego, ubiór, zachowanie, zakazy i nakazy. Tak się nie stało i nigdy o to nie chodziło.

Nigdy istotą sprawy nie były obrzędy, tradycje i przestrzeganie czegoś tam. Chrześcijanką jestem siedząc na toalecie i malując usta na czerwono, kochając się z mężem i tankując (auto).

Niedawno zdarzyło mi się pójść do biblioteki publicznej. Chciałam wypożyczyć Moulin Rouge. Nie było. Bibliotekarz z długimi, elegancko opiłowanymi paznokciami zaczął szukać czytelni, w której książka była dostępna.
Ja na to –Nie trzeba, kupię sobie. Będę mogła zaginać rogi i podkreślać to, co szczególnie mi się spodoba.
Koleś zapowietrzył się i spadł z krzesła. –Aaaa! Czyli pani jest takim szkodnikiem?!
Tak, szkoda mi pana. Zamknął się pan w fikcyjnej klatce nakazów, których przecież nikt nie ustanowił.

Biblię czytam. Tu czy tam. Czasem czytam, a czasem służy mi za podstawkę pod szklankę. Czasem coś w niej notuję, czasem zaznaczę markerem ważny dla mnie fragment. Ciekawe komu tym szkodzę…

Jeśli kogoś oburzyłam tak mocno jak pana z paznokciami, niech tu skończy, bo teraz będzie o „świętej księdze”, po której można, a nawet warto pisać. Nazywa się to Dziennik Nowego i pomysłodawczynią tej formy Biblii jest Ola Tubielewicz-graficzka, absolwentka warszawskiej ASP.



Prototyp zrobiła ręcznie. Szerokie marginesy, puste kartki i okładka zachęcają do robienia notatek. Ola wybrała prosty font, tekst złamała w dwóch kolumnach. Tłumaczenie jest współczesne, tu nikt nikomu nie powiada. Tu się mówi. Mówi się o prawdziwych przeżyciach prawdziwych ludzi.
Między oryginalnym tekstem biblijnym znajduje się dziewięć historii dziewięciu osób oraz ich portrety litograficzne. Niektóre opowieści brzmią trochę po kościelnemu, to prawda. Ale zastanawiam się w jaki niby sposób opowiedzieć o swoim przeżyciu związanym z Bogiem nie używając słów Bóg, kościół, łaska, coDZIENNIE NOWE…

Wstydzę się religii jako ludzkich (czyt.nieudolnych, niedoskonałych) rytuałów i zachowań.
Nie wstydzę się Boga.



facebook.com/DziennikNowego

Zdjęcia (tu ujęcia z filmu promocyjnego) - Tymoteusz Pieszka


Follow my blog with Bloglovin

4 komentarze :

  1. Amen amen!! Podpisuję się wszystkimi kończynami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Amen amen!! Podpisuję się wszystkimi kończynami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że jest zrozumienie tego tekstu. Nie krytykuję w nim tradycjonalistów ani tym bardziej jakiegokolwiek chrześcijańskiego kościoła. Sama chodzę do kościoła, a raczej buduję kościół, stanowię jego element. Polecam.

    OdpowiedzUsuń