JAKĄ ŚCIEŻKĘ KARIERY WYBRAĆ?

2015/11/05



Są w życiu obszary pełne finezji. Finezji dostępnej jedynie wybranym. Finezji, której nie można sobie przywłaszczyć, można ją mieć tylko z nadania. Jeśli jesteś szczęściarzem, którego rodzice nazwali Lonia, Trudzia lub Ziuta wiedz, że czeka Cię naprawdę barwna przyszłość. Za najbardziej przebojowe, wygadane, roześmiane, stanowcze, nie dające sobie w kaszę dmuchać uważam panie parające się pracą kucharki, woźnej, sprzątaczki, szatniarki. One są naznaczone wyrafinowaniem, niezwykłością, zawsze nietuzinkowe i charakterystyczne.


Ziuta- krótka charakterystyka imienia (źródło-jakiś superwiarygodny portal internetowy)
Jest trochę dzika, może się wydawać nieczuła i obojętna, poświęca się karierze, ma doskonałą pamięć.

Ziuta – rzeczywisty opis postaci
Woźna w moim liceum. Jej temperament zdecydowanie wyróżniał się na tle innych pracowników szkoły. Szybko awansowała na szefową sprzątaczek a w środowisku stała się postacią kultową. Często zastanawiałam się jak to się stało, że jej kariera potoczyła się tak płynnie i tak szybko. Dziś już wiem. Nie była Anią, Kasią ani Agnieszką. Była Ziutą a każdy chciał być jak ona (przynajmniej w maturalnym przedstawieniu).

Cóż, los nierówno rozdał. Prawie wszyscy z mojego liceum wiodą zwykłe życie muzyka, menagera, dyrektora, prezesa, nauczyciela… Dla większości z nas za późno już na zmiany, bo wymagania banku (Jeszcze tylko 25 lat i będziesz wolny), żony (Tym razem wakacje w Polsce???!! Ale dlaczego?!) , presja zwierzchników (Słupki tak nisko? Dlaczego?), jury (po Tobie spodziewaliśmy się więcej…) i takie tam. Przecież w tych pętach zobowiązań nie możemy sobie pokrzykiwać na ludzi, rzucić ścierą o podłogę i wulgaryzmem od czasu do czasu.
Gdzie wtedy szukać tego innego, tego kunsztu, maestrii i wdzięku? W czym się wyrazić?
Już mówię – w tym, czym się otaczamy, w przedmiotach użytku codziennego, innymi słowy – w designie.

Jest taki projektant, Jan Kochański, który doskonale rozumie i odpowiada na potrzebę finezji, która zrekompensuje nam szarość dnia codziennego. Powiedziałabym nawet, że Jan robi coś ponadto – łączy tę finezję z użytecznością. Każdy przedmiot zaprojektowany przez niego jest czymś więcej niż tylko tym przedmiotem. Żeby wytłumaczyć o co mi chodzi, postaram się w kilku zdaniach opisać wybrane przeze mnie projekty.

Sposobu działania tej szufelki chyba nie muszę tłumaczyć. Tu funkcjonalność jest widoczna gołym okiem.


Podobno w tym roku nad polskim morzem działy się cyrki. Każdy chciał mieć swój własny, prywatny kawałek plaży, żeby spędzić na nim długie, słoneczne godziny. Sprzęt, który widzicie byłby w takich momentach idealny - chroni przed wiatrem, słońcem i...chciałam napisać, że przed spojrzeniami też, ale według mnie on spojrzenia raczej by przyciągał. Jest piękny, nowoczesny i polski.


Mój ulubiony projekt. Minimalistyczny, inspirowany spinaczem biurowym. Blat może służyć oddzielnie jako taca. Całość składa się do płaskiej formy.


Mebel, którego można używać na zewnątrz. Ławka i huśtawka w jednym. W wersji bez oparcia lub niżej, z oparciem.


Karmnik (nie mylić z Carmnik - pisałam o nim TU) dla ptaków. Zimą wieszasz na tarasie, latem rozkładasz do rozmiarów kartki A4 i chowasz w szafce kuchennej.

Pokazałam tu tylko niektóre projekty Jana Kochańskiego. Jeśli chcecie zobaczyć i przeczytać więcej, kliknijcie link jankochanski.com

Źródło zdjęć - archiwum Jana Kochańskiego

http://www.klahsadom.com/2015/06/ral-7047.html

Follow my blog with Bloglovin

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz