JAK UDEKOROWAĆ MIESZKANIE?

2015/10/14



Nie jestem tylko altowiolistką. Staram się rozwijać w wielu kierunkach, które mnie interesują – Visual Merchandising, design, blogowanie, kiedyś śpiew. Nigdy nie poprzestałam na jednej dziedzinie. Może w ten sposób się rozdrabniam, a może właśnie rozwijam…
Możliwość nauki traktuję jako ogromny przywilej. Regularnie dokształcam się na własną rękę, ale równie chętnie korzystam z pomocy mentorów. Oto co zauważyłam - ogromne znaczenie ma sposób, w jaki ktoś mnie naucza. Nie mam problemu z uznaniem czyjegoś autorytetu. Sądzę, że prawdziwy szacunek wzbudza człowiek, który traktuje mnie jak równego sobie, wychowuje ucząc się jednocześnie ode mnie, jest moim mentorem ale i partnerem. W tym jak ktoś przekazuje wiedzę, widać jego klasę.

Dopóki jesteś dzieckiem, wydaje ci się, że traktowanie podopiecznych z góry to domena wszystkich pedagogów. O ile jako dziecko, zgadzasz się na to (zwykle na masz siły ani środków, żeby się z tym zmierzyć), to będąc dorosłą osobą nie możesz na to pozwalać. Ani, kiedy jesteś pod intelektualną opieką jakiegoś mentora, ani kiedy do parteru sprowadza cię twój pracodawca, lekarz, ksiądz, urzędnik czy inne osoby o profesjach wzbudzających respekt (czujesz się wtedy TYLKO pracownikiem, TYLKO pacjentem, TYLKO parafianinem, TYLKO interesantem). Konfrontacja z takimi ludźmi naprawdę potrafi przyprawić pupę. I zanim zdążysz obiektywnie przeanalizować całe zajście, już siedzisz w szkolnej ławce ze wzrokiem utkwionym w tablicę. Pupa ciąży tak bardzo, że znajdujesz się coraz bliżej gleby. A pani nauczycielka stoi i patrzy na ciebie z góry. W szpilkach stoi, więc ma jeszcze wyższą pozycję. I jeśli ekspresowo się nie otrząśniesz i nie sprowadzisz dialogu do realiów dorosłości, jesteś na poziomie zero.

Nie wiem jak tu teraz zelżyć nastrój i przejść do tematu przyjemnego… Mam. Zacytuję kilka nauczycielskich powiedzonek rodem ze szkolnej ławy:

Zaraz Was rozsadzę! Umiesz w ogóle czytać ze zrozumieniem? Halo, ci z końca - zapraszam na początek! Powiedz głośno z czego się śmiejesz, pośmiejemy się wszyscy. Zwracam Ci uwagę po raz pierwszy! Podejdź tu z dzienniczkiem! Czy ja ci nie przeszkadzam?

No. Od razu milej i weselej. Teraz mogę swobodnie wjechać z dizajnem.

Słyszeliście o Czarach z drewna? Tak nazywa się marka, która wytwarza małe i większe upiększacze wnętrz. Wśród tych większych znajdziecie meble (stoły i stołki), a mniejsze to podkładki, tablice, litery do postawienia na półce i, co mi do dzisiejszego tematu podpasowało, świeczniki. Skojarzyły mi się z kagankiem oświaty. Może to trochę naciągane, ale przedmiotu wyglądającego dokładnie jak ten właśnie kaganek, w polskim wzornictwie nie znam. Jeśli ktoś zna, może mi go wskazać. Z wdzięcznością przyjmę tę wiedzę.


Tymczasem popatrzcie na świeczniki, które powstają w warsztacie Czarów z drewna. Piękne przedmioty, produkowane z drewna i z pasją, sfotografowane przez właścicielkę marki – Aleksandrę Reich.


Więcej na czaryzdrewna.pl

http://www.klahsadom.com/2015/06/papierkamiennozyce.html

A jak Wy wspominacie lata szkolne? Chcielibyście cofnąć się do tamtych czasów? Miał ktoś z was zapachową gumkę do ścierania albo zmywalny długopis? Zbieraliście karteczki?

Follow my blog with Bloglovin

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz