DLACZEGO POLACY WCIĄŻ NARZEKAJĄ?

2015/10/04



Wszyscy tak ględzą, utyskują, narzekają na tę jesień, a ja razem z nimi. I robię to niepotrzebnie, bo to ona dostarcza nam naprawdę wielu rozrywek!
Temperatura spadła, to fakt, ale szczęśliwie jacyś prehistoryczni Górale znaleźli na to sposób (bo jeśli sądzicie, że prekursorem i odkrywcą wszystkiego, co dobre, zacne i właściwe był kto inny niż Góral, znaczy nie byliście na spektaklu „Gdzie radość, tam cnota. Wariacje Tishnerowskie”). Przecież można wskoczyć w ciepłe, wełniane skarpety i biec na przykład na Konkurs Chopinowski albo na Slow Fashion.

O ile na drugim wydarzeniu wezmą Was w tych skarpetach za odważnych, bawiących się modą, w Filharmonii może być to uznane przez niektórych za zbędną nonszalancję. Czy słusznie?

Na pewno widzieliście plakaty reklamujące tegoroczną, XVII edycję konkursu– zdjęcie młodej osoby z designerskimi słuchawkami na uszach.
Niedawno miałam sposobność usłyszeć opinię pewnej harfistki na temat tego, jak się wyraziła, dziwnego pomysłu. Dorzuciła jeszcze parę zdań o poprzednich plakatach, na których Chopin wystąpił w trampkach. Pani była tym oburzona. Skarżyła się, że niektórzy, patrząc na plakaty domniemywali, że Chopin był piłkarzem. No, nie wierzę! I naprawdę ze względu na ignorancję społeczną należy pozostać przy staryckiej, dawno już przeterminowanej formie reklamy?! Jak pianista, to obowiązkowo przy klawiaturze fortepianu albo na tle dworku w Żelazowej Woli?! Błagam! Właśnie należy pokazać artystę jako ikonę pop kultury, ubrać go w trampki, skarpety i uczynić go bardziej dostępnym dla mas. Po co? Ano po to, żeby wszyscy ci, którzy z obawy przed świętością Filharmonii Narodowej boją się choćby spojrzeć w jej stronę, śmiało przekraczali jej próg.

Ale Konkurs Chopinowski to później. Teraz, póki co jeszcze trwają targi mody Slow Fashion. Impreza odbywa się na Stadionie Narodowym. Słów mi brak, żeby odpowiednio wychwalić ideę, jaka przyświeca temu wydarzeniu.
Slow Fashion nie promuje konsumpcjonizmu. Wręcz przeciwnie – afirmuje zakupy robione z pełną świadomością i odpowiedzialnością. Dobrze jest wiedzieć coś na temat produktu, za który płacimy nasze ciężko zarobione pieniądze. A co wiedzieć? Choćby to
-skąd pochodzi
-jak przebiegał proces produkcji
-z czego jest wykonany

Gabi Drzewiecka już od jakiegoś czasu apeluje, żeby nie kupować dużo, tylko lepiej.

Niedawno napisała do mnie koleżanka z prośbą o podanie kilku nazwisk polskich projektantów, u których mogłaby się ubrać. Chętnie udzieliłam porady, bo jestem gorącą zwolenniczką kupienia jednej porządnej rzeczy krajowej produkcji niż kilku szmat kiepskiej sieciówki.Zakupy w myśl zasady "win-win" to ogromna satysfakcja. Polecam!

slow-fashion.pl
  Zdjęcie pochodzi z materiałów prasowych wydarzenia Slow Fashion.
http://www.klahsadom.com/2015/05/nie-na-temat.html

2 komentarze :

  1. Ja dzięki aktualnej stylizacji wnętrz naszego m polubiłam tą jesień.
    Na przekór temu co za oknem, w domu czuję ciepło, które uspokaja...
    Trzeba szukać pozytywów :)
    Pozdrawiam z odświeżonego My Sweet Dreaming Home :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za wsparcie i komentarz. My, szukający pozytywów - łączmy się;)
    Ładny blog. Go girl!

    OdpowiedzUsuń