BIG DEAL

2015/08/08



Mam na swoim koncie wielkiego deala. Klepnęłam go z koleżanką w podstawówce. Ja jej 4 jaja od kur z naprawdę wolnego wybiegu, ona mi – kota. Prawdziwego. Oryginalnie nazywał się Czajnik, ale poszłam w stronę perwersji i przechrzciłam go na Alfons. Na żadne z imion nie reagował.

Nikomu z domowników Alfons vel Czajnik się nie spodobał. Mój brat skąpił mu zupy ze swojego talerza (kot miał zwyczaj podjadania cudzych posiłków), mamę wkurzył przymus schowania wszystkich zegarów (kot rzucał się na wskazówkę wybijającą sekundy). Zabrała się też za zdejmowanie zasłon, w czym kot intensywnie pomagał. Tata powodów swojego niezadowolenia nie zwerbalizował, po prostu zamknął się w pokoju i powiedział, że nie wyjdzie dopóki kot nie zniknie. Ze łzami w oczach musiałam go pożegnać. Kota.

W ramach rekompensaty rodzice kupili papugi (w roli epizodysty mojego życia wystąpił także żółw). Jednak i tych trzeba było się pozbyć, ponieważ lekarz zdiagnozował u mnie alergiczne zapalenie spojówek spowodowane bliskim kontaktem z ptactwem. Część moich podopiecznych podobno uciekła na wolność (tak mówili rodzice), reszta została sprzedana do sklepu zoologicznego na Nowym Świecie. Wieczorami modliłam się o ich godne i dostatnie życie. Życzyłam tego obu grupom, zarówno niewolnikom jak i uciekinierom. Wiedziałam, że muszę pozwolić im naprawdę odejść.


To takie ważne, dawać dzieciom coś, na co czekają, za czym tęsknią, stymulować ich marzenia, a potem je spełniać. Moi rodzice jak najbardziej wywiązali się z tego obowiązku, bo próbowali.
Małgosia Gibas - Grądman też próbuje. I to baaardzo skutecznie. Uwielbia patrzeć na zabawy dzieciaków na łonie natury, gdzie plastikowe twory ustępują miejsca patykom, liściom, kamykom. Widzi wtedy siebie w dzieciństwie. A że jest twórczą mamą, na obserwacji się nie kończy. Kreatywność dzieci, w połączeniu z jej zainteresowaniami i wykształceniem, wydają owoce. Są nimi Las i Niebo - kolekcje pościeli i ubrań dziecięcych ozdobione wątkami zaczerpniętymi z natury oraz albumów z reprodukcjami obrazów.


Autorka kolekcji ukończyła Wydział Architektury Wnętrz oraz Scenografię na Wydziale Malarstwa krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, co stało się świetną bazą do projektowania. Małgosia uwielbia szukać metod, dzięki którym w ciekawy sposób może przedstawić maluchom jakiś temat, aby się nim zainteresowały i chciały dowiedzieć więcej. Wybrała właśnie naturę i historię sztuki.


A dla rodziców oraz małych użytkowników kilka istotnych informacji o produktach Las i Niebo
 -duża dbałość o ochronę środowiska; pościel wykonana jest ze 100% bawełny polskiej produkcji posiadającej certyfikat OEKO-TEX
-nadruk rysunków wykonany jest japońskimi, wodnymi, bezzapachowymi atramentami pigmentowymi, utrwalanymi przy użyciu wysokiej temperatury bez użycia jakichkolwiek środków chemicznych czy innych utrwalaczy
-każdy komplet pościeli zapakowany jest w bawełniany woreczek z logo Las i niebo, więc idealnie nadaje się na prezent


Postanowiłam na koniec zacytować autorkę Las i Niebo, bo sama lepiej bym nie uchwyciła ducha marki:

„Obrazy miłych chwil zaczerpnięte z pamięci. Słońce, grające świerszcze, zapach opalonej skóry, ogniska, późnego lata. Oddech. Przestrzeń. Wzrok utkwiony w koronie drzew. Drzemka w hamaku w ich cieniu, błękit nieba i zieleń liści. Nieskończona paleta odcieni inna w zależności od pory dnia, światła, przejrzystości powietrza i miejsca. Z bliska, z daleka, z okna, z samochodu. A w każdym lesie inna historia, inne drzewo, liście. Ścieżka do czyjegoś domu, a może w głąb lasu. Pozwól zaprosić się do świata, w którym rysunek snuje swoją opowieść.”

http://www.klahsadom.com/2015/02/przytulanie-ma-znaczenie.html

Follow my blog with Bloglovin

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz