MAGDA, POCAŁUJ PANA

2015/07/21



Duma mnie rozpiera, że jako dziecko poczęte, jak sądzę, na wersalce w PRLowski wieczór, pamiętam czasy, kiedy Crystal zajęła miejsce Alexis w domu Blake’a Carringtona. A były to czasy barwne. Nikt mi nie wmówi, że szarzyzna przytłaczała i zalewała powierzchnię od Odry do Bugu. Owszem, działo się dużo złego, ale tego nie zapamiętałam. Zło PRLu znam jedynie z opowieści. W mojej pamięci lata 80. i 90. jawią się jako okres beztroski i pomysłowości. Kreatywność była dominującą cechą ówczesnego społeczeństwa – dzieciarni i dorosłych (podczas imprez imieninowych widywało się to i owo…).

Jako dziecko przeżyłam mnóstwo wspaniałych przygód. Nikt mnie nie animował w tureckim czy tunezyjskim kurorcie. Wszystko najlepsze działo się w pobliżu bloku, w którym mieszkałam. Granie w gumę, w Państwa- Miasta, Klasy, Podchody, robienie „widoczków” ze szkła wkopanego w ziemię dostarczały rozrywki aż nadto. Budżetu rodziców nie nadszarpywałam tak mocno jak dzieciaki robią to dziś. Nie istniało zbyt wiele przedmiotów „must have”. Chyba, że spódnica lambadówa, względnie gra, w której wilk łapał jajka do koszyka.
Założę się, że każdy mój rówieśnik ma z tamtego okresu piękną pamiątkę w postaci żółtawego zdjęcia ze świętym (ta, jasne!) Mikołajem. Efekt uzyskiwany był bez użycia filtra VSCO cam. A propos - niedawno zapytałam bratanka (10 lat) czy wie, że kiedyś telefony służyły tylko do dzwonienia i stały w jednym miejscu, podłączone kablem do gniazdka. Nie uwierzył.


Co poruszyło kałużę, na dnie której, pod błotem spoczywały przez lata te wszystkie wspomnienia? Dzieło literackie Natalii Sajewicz pod tytułem „Materiały do ćwiczeń Mam 30 lat”. Autorka w humorystyczny sposób pobudza nas, tzw Pokolenie X lub Y (tak podobno nas nazywają), do rozważenia teraźniejszości i przyszłości w kontekście właśnie naszego dzieciństwa. Robiąc ten rozrachunek czasem możemy poczuć się nieco zawstydzeni.
Na jednej ze stron zeszytu autorka pokazuje opakowania gum Turbo z wizerunkami bryk takich jak Ferrari, Lamborghini. Na ich widok buźka się śmieje by zaraz potem oczki przeczytały pytanie „Którym teraz jeździsz?”.
Takim i innymi zabiegami Natalia zmusza nas do stawiania sobie pytań w rodzaju „Co musiałam wtedy?” (uczyć się), a „co muszę teraz?” (spłacać kredyt).

Tak, w dorosłym życiu są momenty, kiedy faktycznie coś muszę. Kiedy nie zmusza mnie mój wewnętrzny imperatyw, tylko bezosobowy twór składający się - o ironio! - z ludzi nakazujących mi być słowną i trzymać się terminów. Mały, niedojrzały kasztan w bucie o nazwie mBank/BZWBK czy innej podobnej. Ale uwiera nie tylko mnie. Nosi go prawie cała moja generacja – my, trzydziestolatkowie. Wszyscy (prawie) mamy tak samo. Jesteśmy zunifikowani przez dzisiejsze realia. A po co daliśmy się włożyć do jednego worka z napisem FRANK? Po to, żeby kupić to i tamto, jechać tu i tam, wychylić głowę znad juty i móc się wyróżnić…


papierowka.com

Zdjęcia udostępniło wydawnictwo Papierówka


Follow my blog with Bloglovin

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz