OD PIERWSZEGO WEJRZENIA

2015/06/14



Może dla kogoś zabrzmi to nazbyt idyllicznie i sielankowo. Może ktoś pomyśli, że coś tu zmyślam na potrzeby tego posta. Może niektórzy sądzą, że to się w życiu nie zdarza i jestem naiwna. A ja wcale nie zmyślam. To wyznanie jest najprawdziwszą prawdą i chętnie się nim dzielę – zakochałam się od pierwszego wejrzenia.
Ponad 6 lat temu. Kiedy zobaczyłam tego człowieka wszystko było dla mnie jasne. „Wszystko” czyli np. to, że razem będziemy wyjeżdżać na wspaniałe wakacje, że często będziemy gadać i radzić się siebie nawzajem w różnych kwestiach, że będziemy razem jeść kolacje, spacerować, kąpać się w morzu, chodzić na imprezy, pisać na małych kartkach listy zakupów, gotować i że urządzimy wspólne mieszkanie, które (odrobina dziegciu) weźmiemy na kreskę.
Niestety, robię to - autokratycznie i zdecydowanie - oceniam książki po okładce. Sama siebie koryguję i stopuję w tym odruchu, co czasem pomaga. Na szczęście uciera mi nosa pewna prawidłowość, którą zaobserwowałam: jeśli mój osąd jest niekorzystny dla danej osoby, rzadko sprawdza się w 100% i potem jest mi głupio, że byłam taka bezwzględna. Natomiast kiedy od razu „kliknie”, tak już zostaje. I tak to jest z tymi pierwszymi wrażeniami.


Tę markę oceniłam i doceniłam zanim jeszcze zobaczyłam co tworzą. Urzekł mnie ich logotyp. Litera „r” z nazwy wyglądająca jak gałąź. Pięknie wymyślone zaproszenie do wejścia dalej. A im dalej, tym lepiej (jak w małżeństwie, według mnie). Po pierwsze – w całości polskie (inaczej marka by się na tym blogu nie znalazła), po drugie – z troską o lokalne wytwórstwo (meble produkowane są w rodzimych warsztatach stolarskich), po trzecie – z dbałością o środowisko (z użyciem naturalnych substancji impregnujących drewno pozbawionych biocydów) , po czwarte – wbrew chwilowym trendom nakazującym pozbyć się starego ale nadal świetnie funkcjonującego mebla (meble przetrwają lata, a design mają ponadczasowy), po piąte – projekty osób znających się na robocie (absolwenci wydziału wzornictwa warszawskiej ASP).

Nie mogłabym wpleść w tego posta historii innej niż moja BIG love. Nazwa Moromou ściśle związana jest z tym tematem. Oznacza…„kochanie moje”.
moromou.pl

Follow my blog with Bloglovin

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz