NIE NA TEMAT

2015/05/20



Istnieje teoria, że przeciwieństwa się przyciągają. Dyscyplina to siostra moja rodzona (to tak w myśl zaleceń Salomonowych). Porządek, porządeczek. Nabyte przez małżeństwo nazwisko było chyba moim przeznaczeniem… Czasem się zastanawiam czy odnalazłabym się w Szwecji czy Niemczech. Miałam zresztą okazję mieszkać przez chwilę za Odrą, ale o tym innym razem.
Na co dzień tak sobie funkcjonuję w tym ładzie. Ale dziś moja subordynacja przyciągnęła swoje przeciwieństwo: rażącą niekonsekwencję. Odczuwam skrajnie silną chęć napisania o wspaniałej projektantce…ubioru. Nazywa się Wiola Wołczyńska.
Tak wiem, że klahsadom to blog dotyczący polskiego wzornictwa wnętrzarskiego. Całe szczęście, że w zakładce „O MNIE” napomknęłam, że zdarzy mi się napisać pracę nie na temat. I to właśnie teraz ma miejsce. Zrobię to bezkarnie, bez obaw, że ktoś mnie obleje, zapyta jakim cudem zdałam maturę, skrytykuje czy coś tam.

Kolekcje Wioli Wołczyńskiej pokazywane były podczas łódzkich Fashion Weeks przez siedem sezonów z rzędu! Projekty Wioli dzielą się na dwie linie: Unique i Essential. Pierwsza przeznaczona jest dla tych co bardziej wymagających, którzy poszukują rzeczy indywidualnych; unikatowe formy, nietypowe kroje, odważne fasony. Druga, bardziej uniwersalna, codzienna ale niepozbawiona fantazji. Ubrania z linii Essential (czyli basic, ale Wiola nie lubi używać tego określenia) można nosić na kilka różnych sposobów. Spódnica może stać się sukienką, a tunika bluzką.
Wiola ogromną wagę przywiązuje do jakości swoich ubrań. A jakość idzie u niej w parze z funkcjonalnością. Projektantka zerka, oczywiście, w trendbooki, ale nie czuje się nimi ograniczona. Patrzy na modę na dwa sposoby – artystycznie i ekonomicznie. W całym artystycznym procesie tworzenia istotny jest dla Wioli aspekt praktyczny. Każda zaprojektowana rzecz musi odpowiedzieć twierdząco na jej pytania „Czy dobrze się w tym czuję? Czy jest mi w tym wygodnie?” Przecież te ubrania mają się podobać ale i sprzedać. Dodatkowo Wiola pilnuje, by wymyślone przez nią rzeczy pasowały do siebie w obrębie kilku sezonów. Bardzo mi odpowiada taka gospodarność!
Ekonomicznego podejścia do projektowania Wiola nauczyła się podczas warsztatów kroju w Londynie oraz w Warszawie, gdzie promotorem jej pracy dyplomowej był Brzozowski (ten Brzozowski). Może nie bez znaczenia jest też fakt, że studiowała ekonomię :-) Czy istnieje szansa, że ktoś rodzi się w rodzinie, gdzie dziadek, babcia, mama, tata zajmują się krawiectwem, a on sam zostanie ekonomistą? Tak, pod warunkiem, że uzupełni edukację o praktykę…w dziedzinie krawiectwa.

wiolawolczynska.pl

Follow my blog with Bloglovin

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz