MISIE-PATYSIE

2015/05/25



W dniu dzisiejszym zaproponuję ździebełko infantylizmu.
Istnieją takie pozycje literackie, filmowe, które adresowane są do dzieci, ale znajdują swoich amatorów także wśród dorosłych. Wśród nich są np. „Mały Książę” albo „Przygody Kubusia Puchatka”. Mam swoją ulubioną historię z Kubusia. Dotyczy ona zabawy wymyślonej przez misia – bohatera. Jej nazwa to Misie-Patysie. W latach osiemdziesiątych, kiedy byłam dzieckiem, praktykowałam takie współzawodnictwo podczas letnich wyjazdów z rodzicami.
Reguły gry: Uczestnicy stają z jednej strony mostku, pod którym płynie rzeka. Trzymają w ręku patyki. Każdy ma swój. Najlepiej, żeby patyki różniły się między sobą np. długością. Na tzw „trzy-cztery” wszyscy wrzucają patyki do wody. Wygrywa ten, czyj patyk pierwszy wypłynął z drugiej strony. (A propos tego „trzy-cztery” – nigdy nie wiedziałam czy ruch należy wykonać na ostatnią sylabę „ry” czy dopiero po niej)
Panowie z Patyków nie wiedzieli o czym napiszę post, ale udostępnili mi zdjęcia w idealnej scenerii – nad wodą.


Ta ich robota też jest trochę jak zabawa. Kawałki sklejki albo drewna, jeden niepodobny do drugiego. Czasem oszlifowane, czasem potraktowane bez większego pietyzmu. Do tego żarówka. Wybrykiem jest lampka z lejka i lampka z korbką, zrobiona ze starej maszynki do mięsa. I te wybryki tak im się spodobały, że teraz już wszystko przerabiają na lampki.


Genialne, że mają takie hobby, sposób na życie, odskocznię od codzienności. Ich wpisy na fb są wesołe, dowcipne i błyskotliwe. Oni sami schowani za marką, której nazwy używają personifikując ją. Ujawnię ich tylko trochę. Adam (inżynier) i Marcin (oceanotechnik) to wieloletni kumple. Są zabawnymi, wyluzowanymi facetami znad morza i pomysłowo wykorzystują ten fakt. Kiedyś wyłowili z Bałtyku kawałek drewna i zrobili z niego lampkę. No, nie wiem…czyżby ktoś grał w M-P??? Jestem prawie na 100%, chyba, raczej, na pewno, najprawdopodobniej, przypuszczalnie, bezsprzecznie pewna, że tak.


facebook.com/patyki.lubie

Follow my blog with Bloglovin

3 komentarze :

  1. >>Istnieją takie pozycje literackie, filmowe, które adresowane są do dzieci, ale znajdują swoich amatorów także wśród dorosłych. Wśród nich są np. „Mały Książę” albo „Przygody Kubusia Puchatka”. << -- z całym szacunkiem, ale obydwie te pozycje nie są adresowane do dzieci. Dzieci rozumieją zupełnie inną warstwę tych książek, a zupełnie inną dorośli.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam na myśli, że są to lektury szkolne (za moich czasów Mały Książę był lekturą) albo książki, po które dorośli sięgają z myślą o swoich dzieciach, ale sami też znajdują w nich coś dla siebie.
    W zacytowanym przez Ciebie zdaniu napisałam, że te pozycje literackie są dla różnych grup wiekowych - i dla dorosłych, i dla dzieci.
    Dzięki za komentarz. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. A na koniec tego wszystkiego nie zapomnijcie o żarówkach edisona, bez których te lampy by się nie obeszły :) - http://www.fiufiushop.com/kategoria-produktu/oswietlenie/zarowki-retro-edison/

    OdpowiedzUsuń