ŁOBEREK-ŁOBERECZEK, MAZUREK-MAZURECZEK

2015/04/20



Jako dziecko spędzałam wakacje na Podlasiu. Do dziś stoi drewniany dom z piecami kaflowymi, gdzie mieszkała babcia z dziadkiem oraz wujek, do którego mówiło się po imieniu. Korzystając z nieuwagi babci, wdrapywałam się po drabinie na strych. Lubiłam po nim buszować i wynajdywać różne dziwne przedmioty. Stały tam kufry z kolorowymi materiałami i wełną, przetwory, a na rozłożonych gazetach suszyły się kwiaty lipy. Dziwem nad dziwy wydawała mi się drewniana maszyna z kółkiem, zębatką i pedałem jak moje pianino. Babcia tkała na tym dziwie chodniki, które rozdawała rodzinie ale mi się jakoś żaden nie trafił. Został jeden pamiątkowy, nie do ruszenia.
Uważam się za mieszczucha, ale czasem odkrywam, że tęsknota za sielskością i ludowością jednak we mnie siedzi. Np. przy urządzaniu mieszkania zapragnęłam położyć na podłodze dywan tkany w krosnach. Dokładnie taki, jakie tkała babcia. Udało mi się znaleźć osobę, która zrobiła chodnik na moje indywidualne zamówienie. Wtedy nie znałam jeszcze Urbanfolk. Firma szyje produkty właśnie z takim folkowym sznytem, który przywołuje moje wspomnienia z dzieciństwa. Właścicielka Urbanfolk przyznaje, że jest trochę sentymentalna. Gdyby urodziła się 100 lat temu, dekoracje ówczesnych domów wyglądałyby tak:
Projektantka uwielbia folk, wszystko co stare, tradycyjne, co niesie wartości i spuściznę po poprzednich pokoleniach. Spodobało mi się hasło reklamowe firmy. Brzmi tak: „ Nie zapominaj o swoich korzeniach i zapuść je we własnym domu.”


urbanfolk.pl

Follow my blog with Bloglovin

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz