981 m.n.p.m.

2015/04/27



Najbardziej beztroskie chwile mojej młodości (nadal uważam się za osobę młodą, ale tak mi się napisało) przeżyłam w liceum. Miałam tam zgraną, kilkunastoosobową klasę i wychowawczynię, z którą koleguję się do dziś. Robiliśmy razem fantastyczne rzeczy. Organizowaliśmy podchody na dzielnicy, gdzie mieściła się szkoła, urządzaliśmy imprezy w pobliskim parku, pomalowaliśmy klasę na fioletowo. Zdecydowanie był to czas lekkiego bytowania.
Jedna z moich klasowych koleżanek pochodziła z gór. Kilka razy zaprosiła nas do swojej góralskiej chaty. Droga do niej prowadziła po stromym zboczu, a w najbliższym sąsiedztwie stało 5 domów. Jej był wspaniały. Caluteńki z drewna. Wszystko było tam drewniane - schody, łóżka, podłogi, ściany, meble, naczynia. Zapach też.


Wspomnienie tamtych czasów razem z charakterystycznym zapachem stało się żywe, kiedy natknęłam się na stronę Giewont Studio. Prowadzi je Maciek Gąsienica Giewont. Zbieg okoliczności jest taki, że pracownia powstała w Zakopanem, bardzo blisko wioski, którą odwiedzałam w liceum. Projektant - z wykształcenia stolarz, z zamiłowania tokarz - szczególnie upodobał sobie pracę w drewnie. Tworzy przeróżne naczynia, misy, dzbany. Z ogromną pieczołowitością wybiera każdy kawałek drewna. Często jest to materiał z sękami, przebarwieniami, pęknięciami. Mimo, że Maciek stosuje czasem impregnaty, generalnie stara się za bardzo nie ingerować w drewno i jego strukturę. Podoba mu się, kiedy na jego naczyniach widać surowość i ząb czasu.


Maciek dotychczas prezentował swoje prace podczas różnych wystaw w Polsce i za granicą, a amatorów jego twórczości można znaleźć na całym świecie.


Zdjęcia - Maciej Gąsienica Giewont

giewontstudio.pl

Follow my blog with Bloglovin

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz